papa-kaczor

Bierzmy wszyscy przykład z uczniów Gimnazjum im. Stanisława Staszica w Szamotułach. Przetarli oni ważny szlak i mimo ujadania wrogów ojczyzny – w miarę swoich możliwości – oddali słuszny hołd trzem największym budowniczym polskiej państwowości: Józefowi Piłsudskiemu, Janowi Pawłowi II oraz prezydentowi prof. Lechowi Kaczyńskiemu. Słowa uznania należą się również postępowym pedagogom, którzy wiedzą jak ukierunkować młode polskie umysły. Oby za przykładem Gimnazjum im. Staszica, wkrótce uczniowie całego kraju dawali wyraz swojej wdzięczności dla ojców narodu.

Czytaj dalej

Do kin polskich niebawem wejdzie film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”. To chwalebne, że reżyser postanowił zwiększyć wiedzę rodaków na temat obrzydliwej zbrodni jaką na niewinnych Polakach popełnili krwiożerczy Ukraińcy podczas II wojny światowej. Niestety na tym aplauz dla pana Smarzowskiego się kończy. W dniu wczorajszym dowiódł swych nieczystych intencji.

Po zamknięciu 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni dyrektor telewizji narodowej, Jacek Kurski we własnej osobie, okazał gest chcąc wręczyć Smarzowskiemu czek na astronomiczną sumę 100 tysięcy złotych. Ten wzgardził przejawem wdzięczności ze strony narodu, odmawiając przyjęcia nagrody. Rzekomo nie chciał przekazywania takich pieniędzy poza sceną, co świadczy o jego niezwykłej potrzebie atencji i chęci wykorzystania patriotów do promocji swojego, wątpliwej klasy dzieła.

Apelujemy z tego miejsca: nie idźcie do kina. Kupowanie biletów jest równoznaczne z opłacaniem antypolskiego reżysera, zwłaszcza gdy w tym samym momencie można zachwycać się niepospolitym obrazem Antoniego Krauzego „Smoleńsk”. Niebawem się okaże jaką rolę podczas rzezi wołyńskiej odegrali przodkowie pana Smarzowskiego.

Katolik, adwokat oraz członek Towarzystwa Kreacjonistycznego, Marek Błaszkowski, podzielił się ostatnio cenną myślą. Oby stanowiła ona motto dla wszystkich prawdziwych Polek, zaś Polacy niech je w tym utwierdzają.

Pan Błaszkowski stwierdził, że „każda kobieta, która nie jest w stanie sama się obronić, ani utrzymać, nie jest jednostką wybitną lub w inny sposób nie może przysłużyć się ojczyźnie, a mimo to, nie chce choćby rodzić dzieci, by tę ojczyznę wspomóc, nie powinna mieć prawa nazywać się Polką!” Od siebie dodamy, że taki twór nie powinien być nazywany ani Polką, ani Katoliczką, ani nawet przedstawicielką kultury łacińskiej.

Antypolskie media od dłuższego czasu przypuszczają ofensywę na zdrową politykę kadrową legalnego rządu. Celem ataków stał się rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej, Bartłomiej Misiewicz. Przypominamy, że napiętnowany patriota wykazał się niesamowitymi zdolnościami. Jako młody geniusz już w wieku szesnastu lat działał aktywnie na rzecz ojczyzny, już wtedy działając u boku samego Antoniego Macierewicza – co minister sam potwierdza. O jego chwalebnej roli w ostatnim dziesięcioleciu świadczy złoty (!) medal za zasługi dla obronności kraju. Choć dokładne dane pozostają poufne, nasi informatorzy donoszą, że w czasie pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości, w roku 2005 Misiewicz był ważną figurą w szeregach Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku, a niedługo później dowodził już działaniami sił sprzymierzonych.

Żaden z dokumentów amerykańskich nie zaprzecza, że Bartłomiej Misiewicz brał udział w II bitwie o Faludżę, będącej punktem zwrotnym całej wojny. Tajemnicę znajdą wyłącznie najważniejsze osoby w kraju, lecz złoty medal możemy potraktować jako przyznanie tych niesamowitych plotek.

Ruchy reakcyjne wewnątrz kraju opluwają swoimi atakami polską przyszłość. Nie mogą one znieść myśli, że najlepsi synowie tego kraju, zostają członkami rad nadzorczych, a ich głos ma znaczenie. Do znudzenia powtarzają kompletnie nieistotne informacje na temat rzekomego braku wykształcenia, krwiożercza reakcja zażądała jego głowy. Jesteśmy pewni, że tacy malkontenci pozbyliby się nawet Bonapartego – który przecież również nie posiadał magistra żadnej polskiej uczelni. Misiewicz zachował się jednak niezwykle godnie, ustępując ze stanowiska dla dobra rządu.

Należy życzyć mu powrotu i kolejnych odznaczeń oraz medali.